|
Zakładki:
Blogi.
Galeria.
Strony branżowe.
|
środa, 09 kwietnia 2008
Biseksualizm.
Dziś o biseksualizmie będzie. A dokładniej to o biseksualistkach. Jest ich wokół coraz więcej, albo po prostu coraz więcej się ujawnia. W tzw. "branży" nie cieszą się raczej zbyt dobrą, opinią, a wręcz przeciwnie. Wiele kobiet nie chce się z nimi spotykać, w ogłoszeniach często pojawia się zdanie "biseksualistki odpadają". Dlaczego tak się dzieje? Nie mam zamiaru odpowiadać za wszystkich, przedstawię tylko mój punkt widzenia. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie biseksualistki są takie, jak je zaraz opiszę. Ba, sądzę, że te opisane stanowią nieliczną grupę, niestety są w stanie skutecznie popsuć całej reszcie. No to zaczynamy. Niestety ostatnio miałam nieszczęście trafiać na takie egzemplarze, które były przekonane o tym, że są lepsze. Od kogo? Od ludzi heteroseksualnych. Bo oni tacy ograniczeni przecież. A one są lepsze, bo są bi, bo mają szerokie horyzonty. O ludziach heteroseksualnych czasem nawet mówią w tonie ci głupi heterycy. Postawa całkowcie idiotyczna. Bo orientacja nie jest powodem ani do tego, żeby się czuć lepszym, ani do tego, żeby się czuć gorszym. Nie wiem, może takie dowartościowanie sie przez nich biseksualizmem świadczy o kompleksach. W każdym razie drażni mnie to niezmiernie. Bo w czym one są lepsze od heteroseksualisów? Ale każdy medal ma dwie strony. Dlaczego homoseksualistki uważają się za lepsze, a osoby biseksualne są bardzo często odrzucane? Cóż to takiego złego, że się czuje pociąg zarówno do mężczyzn jak i do kobiet. Niektóre osoby posługują się nader bzdurnym argumentem - twierdzą, że to podwaja szansę na zdradzę. Drodzy państwo, jak ktoś chce zdradzić, to i tak zdradzi, potencjalna możliwość nie ma tutaj nic do rzeczy. Jakim cudem osoby której najgłośniej krzyczą o tym, że trzeba byc tolencyjnym, od razu skreślają osoby biseksualne? Naprawdę, bawią mnie niemożebnie te wszystkie ogłoszenia z dopiskiem "osobim biseksualnym dziękuję, proszę nie pisać" itp. Najpierw mowa o tym, że ważna jest przecież osoba, liczy się człowiek, a nie jego orientacja, a potem okazuje się, że jeśli ktoś jest bi, to "dziękujemy". Jak widać każda ze stron swoje za uszami ma ... ale pozostaje jeszcze trzecia grupa. Osoby teoretycznie heteroseksualne, ale jednak ciekawe, zainteresowane kontaktem z własną płcią. Czasem to tylko przygody seks, czasem dłuższy romans. Ale meritum sprawy to i tak tylko zaspokojenie własnej ciekawości, zazwyczaj takie osoby później nie dążą już to kontaktów z osobą własnej płci. Zrobiły to raz bądź kila razy, bo chciały, i tyle. Częściej dotyczy to kobiet niż mężczyzn, ale wydaje mi się, że to nie z powodu braku chęci, a uwarunkowania kulturowego. Bo związek 2 kobiet jest bardziej akceptowany niż 2 mężczyzn, po prostu. Poza tym kobiety często czują się swobodniej i mogą ze sobą po prostu flirtować, nie wzbudzając podejrzeń, w przypadku mężczyzn coś takiego odpada, ciężko nawet sprowadzić rozmowę na takie tory. W każdym razie ... nie bójcie się zaspokajać swojej ciekawości ;-)
Do dzieła!
czwartek, 06 września 2007
Lesbijka szuka lesbijki i inne (nie tylko) towarzyskie ogłoszenia
Lesbijka szuka lesbijki i inne (nie tylko) towarzyskie ogłoszenia Dokładnie taki nagłówek nas wita, gdy wchodzi się na "branżową" stronę z ogłoszeniami. Nie wszyscy o tym pewnie wiedzą, ale poznawanie nowych kobiet i umawianie się często wymaga pośrednictwa internetu, bez tego ciężko kogoś poznać na żywo. Bo i cóż z tego, że się nam uda kogoś rozpoznać? Przecież (prawie) nikt nie podejdzie i nie zagada do całkowicie obcej osoby. Oczywiście wyjątkiem są kluby branżowe, ale dziś nie o tym. Dziś mam zamiar przedstawić swoje zdanie na temat owych "ogłoszeń towarzyskich". Samotne lesbijki piszą ogłoszenia, by kogoś poznać. Prawda jest taka, że po przeczytaniu 3/4 tych ogłoszeń w życiu bym nie napisała maila do autorki. Dlaczego? 1. Błędy ortograficzne i literówki. Jeśli ktoś już pisze ogłoszenie towarzyskie w poszukiwaniu drugiej połówki i zamieszcza je na ogólnopolskiej stronie, poprawność ortograficzna byłaby wskazana. Jeśli ktoś jest dysortografikiem, to równie dobrze może napisać tekst w Wordzie i wkleić, chociaż w dzisiejszych czasach to już nie jest potrzebne, bo wiele przeglądarek ma wbudowany moduł sprawdzania pisowni. A literówki? Literówki to brak szacunku dla osoby czytającej ogłoszenie. Czasem literówek jest więcej, niż słów w treści. Ogłoszenia można edytować, a tymczasem te najeżone błędami wiszą na stronie przez calutki miesiąc i kłują w oczy. Kobiety, apeluję - jeśli piszecie ogłoszenie, które ma być poniekąd Waszą wizytówką i ma zachęcać do napisania do Was wiadomości - piszcie poprawnie. Ogłoszenie świadczy o Was. 2. Zdrobnienia Dorosłe kobiety piszą ogłoszenia i używają słów i zwrotów typu: kobietki, psiapsióły, moje serduszko, aniołki, misiaczki, szukam friend. Piszą też w TaKi SpOsÓb, ale co gorsza, Pishą tak ql. Szlag człowieka może trafić, jeśli szuka jakieś poważnej osoby, która nie zatrzymała się mentalnie w rozwoju na etapie niezbyt inteligentnej trzynastolatki. 3. 'Poetyckie' ogłoszenia Czyli grafomania własna, banały o duszy rozdartej, samotności, która zabija i pustym, umęczonym sercu. Brzmi rewelacyjnie, prawda? Po przeczytaniu tego ma się ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie. Oczywiście takiej "poezji" towarzyszą jeszcze ciągi jakichś dziwnych znaków, typu: "*~*~*~**~*~*~*. Usilne starania, by stworzyć ambitne ogłoszenie, często przynoszą odwrotny skutek. 4. Wymagania Chyba mój ulubiony typ ogłoszeń. Wymagania rozpisane w 30 punktach. Osoba, która napisze, musi: być kobieca, inteligentna, z wyższym wykształceniem, zadbana, mieścić się w podanej granicy wiekowej, nie pić, nie palić, nie może lubić chodzenia na imprezy, musi być typem domatorki, dobrze gotować, słuchać muzyki klasycznej, być cierpliwa, wierna, czuła, kochająca, koniecznie kobieca itp. I kto odpisze na ogłoszenie, którego autorka potrafi na sam początek wypisać "warunki"? Ja dziękuję bardzo, ale w znajomości chyba nie chodzi o to, by być dokładnie takim, jak ktoś sobie życzy. Zresztą, takie ogłoszenia są najczęściej napisane przez osoby, które same nie mają nic do zaoferowania, a wymagają bóg wie czego. No, i jeszcze "tylko kobiece les" - zdanie, które najczęściej piszą, za przeproszeniem babochłopy, które w ogóle o siebie nie dbają. Zresztą widać - nie liczy się człowiek jako taki - liczy się wygląd i to, czy spełnia wszystkie warunki. Żenada. Tych ogłoszeń należy unikać. 5. Powtarzalność Niektóre kobiety co 2 tygodnie dają to samo ogłoszenie, z taką samą treścią (czasem za treść robi tylko ":-)". I tak przez cały rok. Czyli co, ktoś jest tak bardzo mało kreatywny, że nie jest w stanie wymyślić czegoś ciekawszego i bardziej rozbudowanego? A częstotliwość pojawiania się ogłoszenia sugeruje, że żadnych skutków taki anons nie przynosi, prawda? Ale cóż, niektórzy widać nie są w stanie wyciągnąć wniosków nawet z tak prostych rzeczy. To chyba najczęściej występujące typy ogłoszeń, oczywiście nie brakuje też takich, gdzie się roi od wielokropków, bądź całość jest pisana nie wiedzieć czemu Caps Lockiem. Żeby tak od razu z krzykiem? Na dziś chyba tyle, kiedyś jeszcze opiszę to, w jaki sposób kobiety odpisują czasem na maile .. ręce padają po prostu ;) I na koniec pytanie. Kto mi kupi takie skarpetki? :)
piątek, 24 sierpnia 2007
Parę słów ode mnie.
Miło wiedzieć, że ktoś mnie tutaj czyta i się "stęsknił" za mną wirtualnie ;) Do osoby podpisującej sie jako Promyczek:
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Jestem.
Wczoraj wróciłam z drugiego wyjazdu wakacyjnego w tym roku. Przerwa między jednym a drugim była na tyle krótka, że nawet nie zajrzałam tutaj. I tak o tym nie myślałam szczerze mówiąc. Działo się dużo. I dobre wieści - drogie panie, jestem wolna, także rozglądajcie się uważnie, bo nigdy nie wiadomo czy się kiedyś nie spotkamy. P.S.
czwartek, 21 czerwca 2007
Publikacja mojego artykułu.
http://www.ithink.pl/artykuly/spoleczenstwo/mniejszosci/homoseksualisci-w-polsce/ Może kogoś zainteresuje ;)
środa, 20 czerwca 2007
Przerwa mała.
W pisaniu bloga była, w związku nastąpi, bo wakacje, bo rozjazdy, bo różne części Europy. Na pewno nie będzie to dla mnie ogólnie łatwy czas, jak zawsze zresztą,. Niby miło, fajnie. Pogoda zazwyczaj, jest ciepło, można gdzieś wyskoczyć ze znajomymi. Ale z drugiej strony - przestaje mnie to już bawić. "To", czyli właściwie ukrywanie prawdy o sobie. Mówiąc wprost - zaczyna mnie coraz bardziej "kręcić" coming out. Po co? Dlaczego? Tego nie wiem. Może faktycznie już mi się nie chce udawać. Odpędzać od siebie kolejnych facetów. O ironio, gdybym ja hetero była, to bym miała w czym wybierać a wybierać, facetów na pęczki po prostu. Swoją drogą, nie mam pojęcia skąd im się to bierze, zważywszy, że tyle kobiet w koło, a co poniektórzy się uparli na mnie, jakbym była jakimś cudem świata, którym nie jestem zdecydowanie. Może to polega na tym, że zawsze chcemy to, czego nie możemy mieć, a oni wyczuwają, że nie mają szans i tym bardziej próbują? Nie wiem, ale robi się to męczące. Niestety mam świadomość tego, że słowa "jestem lesbijką" niejednego z nich zamiast odstraszyć, mogłyby dodatkowo nakręcić. Baa, jeszcze by mogli trójkącić zaproponować, tak, jakby nie wiedzieli (a może tego nie rozumieją?), że lesbijka woli kobiety, po prostu. Ministerstwo zdrowia znów się"popisało". Idiotyczny pomysł liczenia gejów i lesbijek. A po co? Ta pomoc ma być skierowana do osób wahających się, czy zostać homo czy hetero, bo można ich jeszcze uratować. Słowa wiceministra Marka Grabowskiego. Czy to nie brzmi durnie? Jak się można wahać czy być homo czy hetero? To może ja się od jutra zacznę wahać czy chcę być wysoka czy niska? Bo według niego homoseksualiści po prostu "zbłądzili". Wpieprzania się w cudze życie ciąg dalszy. Nawet czysto teoretycznie zakładając, że to nie orientacja, tylko właśnie błądzenie... kto mi powie co takiemu facecikowi do tego? Uszczęśliwianie ludzi na siłę. Bo ON uważa, że homoseksualiści błądzą, to trzeba im koniecznie pomóc, nawet jeśli tego nie chcą. Zostaną "naprawieni" i od razu osiągną szczęście, oczywiście nie można zapominać, że prawdziwe i jedyne szczęście może im dać i tak tylko wiara. Ale i tak przebił sam siebie, kiedy się tłumaczył. Jemu nie chodziło wcale o homoseksualistów, no skądże znowu. Informacje będą zbierane na temat środowiska pedofili. Nie wiem czy on jest tak głupi, że nie potrafi rozróżnić jednego od drugiego, czy raczej rząd ma nadzieję, że to nagminne mylenie pedofilii i homoseksualizmu w mediach doprowadzi do tego, że część społeczeństwa uzna, że nie ma różnicy między jednym a drugim. W ogóle nie potrafię zrozumieć tej nagonki w społeczeństwie na homoseksualizm, no po prostu nie rozumiem. Co komu taki gej szkodzi? A że jest kilku działaczy gejowskich w Polsce (i nie tylko), którzy ewidentnie przesadzają, to nie znaczy jeszcze, że trzeba na ich podstawie oceniać całe środowisko. To tak, jakby na podstawie wystąpień Macieja Giertycha w Europarlamencie twierdzić, że cała Polska jest stuknięta i nie wierzy w ewolucję.
We wczorajszej Wyborczej (właściwie nie wiem, czy w drukowanej, czytałam w internecie) pojawił się tekst Janusza Majcherka. O ostentacyjności. Religijnej, seksualnej i nie tylko. Ostentacyjna seksualność jest dla sfery publicznej równie niebezpieczna, jak ostentacyjna religijność. Niestety sfera publiczna staje się polem walki o to, co powinno się realizować w sferze prywatnej. Wszystko fajnie,wszystko ok, tylko czytając coraz bardziej widziałam to, że autor tak naprawdę nie krytykuje "po równo". Czytając jego opisy Parad Równości można by pomyśleć, że Ci wszyscy przebrzydli homo uprawiają seks na oczach tłumów. Poza tym dwie kobiety lub dwóch mężczyzn idących za rękę to już "obnoszenie się" ze swoją orientacją. No i gdzie tu ta wolność, równość i sprawiedliwość, co? Pary hetero nikt nie oskarży o to, nawet gdy sobie wręcz grę wstępną urządzają na parkowej ławce. Bo według Majcherka orientacja jest sprawą intymną, prywatną i nie należy się afiszować. No to ok, ale albo wszyscy albo nikt. I achhh, taka Parada Równości to afiszowanie się z orientacją, nikomu niepotrzebne, karygodne i w ogóle kogo to obchodzi. To dlaczego pielgrzymki mogą sobie zapieprzać przez cały kraj, blokując ruch na wielu trasach (a parady to parę godzin) i to jest ok? I jak zwykle kończy się mieszaniem wiary do tego wszystkiego, ale w Polsce się po prostu nie da inaczej. Aż się boję rano wchodzić na www.gazeta.pl i sprawdzić, jakie kolejne idiotyzmy zostały wymyślone przez rząd. Może wkróce za każdy donos na homoseksualistę będzie nagroda pieniężna? Obym tego w złą godzinę nie powiedziała ...
niedziela, 03 czerwca 2007
Propaganda homoseksualna kwitnie, czyli przespałam się z heterycą.
A może adekwatniejsze byłoby powiedzenie, że to ona się przespała ze mną? Jak zwał tak zwał, nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że się stało. Dokonało. I o zgrozo, jak bardzo obrzydliwe i propagandowe było moje zachowanie - jej się spodobało. Tragedia po prostu ;) Nigdy nie sądziłam, że do tego dojdzie. Wiadomo - ona hetero, więc jaka byłaby szansa? Niby mała, z drugiej strony, wiele kobiet jest tak po prostu ciekawych, zwyczajnie ciekawych "jak to jest". No to się przekonała. Ofiaruję mojej dziewczynie Reszta, jak to mawiają, jest milczeniem.
wtorek, 29 maja 2007
Nienawiść boli. Teletubiś też cierpi.
Strona kampani - http://www.stophomofobia.kampania.org.pl/ Teletubisiowa parodia:
Ciekawe, kto następny ... ;-)
poniedziałek, 28 maja 2007
Okiem lesbijki, czyli o co chodzi z teletubisiami.
No i wydało się! Teletubiś gejem. A tak mieliśmy nadzieję (my, osoby homoseksualne), że uda nam się od małego pokazywać dzieciom obrzydliwą propagandę, zakamuflowaną w bajce. Ale dzielna pani Rzecznik Praw Dziecka czuwa i nic się przed nią nie ukryje. I jak mamy agitować i werbować nowe osoby, by stały się homoseksualne, skoro ze wszystkich stron nam czegoś zabraniają? Właściwie mnie teletubisie drażniły zawsze, ale czego się nie robi w imię propagandy, prawda? Wyznam Wam pewną tajemnicę. Tak naprawdę w "homoseksualnym świecie" dostajemy nagrody za werbowanie nowych. Za 5 osób toster, za 15 telewizor, a jeśli ktoś przekona 50 osób do homoseksualizmu, dostaje w nagrodę samochód. Ale nie mówicie nikomu, bo premier się dowie i co będzie? Pozamykaja nas wszystkich, będzie afera jak przy wekslach Samoobrony. Poza tym sądzę, że trzeba zakazać Garfielda. W końcu John to stary kawaler z kotem. Coś Wam to mówi? Ja sądzę, że to u k ł a d się nabija z miłościwie nam panującego.
poniedziałek, 21 maja 2007
Już wiem na czym polega promocja homoseksualizmu!
Jeśli ktoś będzie miał kontakt z osobą własnej płci, obojętnie czy to będzie zwykły pocałunek, czy coś więcej i nie daj boże mu się spodoba, to jest promowanie i tego się tak boi LPR. Ludzie uznają, że to fajne i masowo się przerzucą na homo, przyrost naturalny spadnie do zera, cywilizacja wymrze i tyle tego wszystkiego będzie. Okropna wizja, nie? Czyli dajmy na to, że jakiś "pedał" jest nauczycielem. Ok, ale do czasu, kiedy po lekcjach będzie na niego czekał jego uśmiechnięty partner i radośnie wrócą razem do domu. Toż to dewiacja i promowanie w najczystszej formie, nie? O to chodzi, prawda? |